Forum www.3runsanok.fora.pl Strona Główna www.3runsanok.fora.pl
3RUN SANOK- Street acrobatics
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wewnętrzna gra

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.3runsanok.fora.pl Strona Główna -> PK/3run
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
karlik
Administrator



Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 299
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/7
Skąd: SANOK
Płeć: Chłopak

PostWysłany: Pią 12:20, 16 Maj 2008    Temat postu: Wewnętrzna gra

autor: Chris 'Blane' Rowat
tłumaczenie: Lazarus i Tash
tytuł: Parkour - wewnętrzna gra
źródło: Overground.com.pl

"Uczestnik „wewnętrznej gry” stawia sztukę relaksu i koncentracji ponad wszystkimi innymi umiejętnościami... Stara się osiągnąć rodzaj spontanicznej akcji, która pojawia się jedynie wtedy, kiedy umysł jest spokojny. Wydaje się być wtedy jednością z ciałem, które znajduje swoje własne, zaskakujące sposoby na ciągłe przekraczanie własnych granic... Uczestnik „wewnętrznej gry” odkrywa w sobie pragnienie wygranej, które uwalnia całą jego energię i nigdy nie zniechęca się porażką.”

- Timothy Gallwey, Przedmowa do książki pt. „Tenis – wewnętrzna gra”.

Ostatnio, we Francji miałem okazję zapoznać się z interesującą książką pt. „Tenis – wewnętrzna gra”. Pomimo, iż w ciągu całego życia nie grałem w tenisa dłużej niż 2-3 minuty, wiele nauczyłem się o pewnych mentalnych aspektach sportu, wywieranej na nas presji oraz koncepcji dwóch oblicz, o których nie miałem przedtem pojęcia. Ta książka, na wespół z dwiema innymi lekcjami, których doświadczyłem w Tours zaowocowały w drastycznej zmianie mojego podejścia do każdego nowego skoku, który normalnie uznałbym za trudny psychicznie. Chcę podzielić się tym podejściem w niniejszym artykule, by pomóc innym radzić sobie z wątpliwościami oraz lękami, których doświadczają przed nową przeszkodą.

Starając się wyciszyć nasze lęki oraz wątpliwości, stojąc przed nowym skokiem, wszyscy mamy własne metody na radzenie sobie z przyspieszonym tętnem, rozszerzeniem źrenic, zwiększonym napięciem w naszych mięśniach czy nierównym oddechem. Niektórzy próbują wstrzymać oddech, inni liczą od pięciu w dół, zamykają oczy czy nawet wykrzykują do siebie motywujące słowa.
Niezależnie jednak od tego jak unikalne jest Twoje przygotowanie do nowego skoku, jest coś co łączy nas wszystkich, jeżeli chodzi o radzenie sobie ze strachem. Rozpoczyna się wewnętrzna walka pomiędzy dwoma obliczami i to jest powodem tego, że często czujemy wewnętrzny konflikt przed nową przeszkodą.

Timothy Gallwey, autor książki „Tenis – wewnętrzna gra” stwierdza, że istnieją trzy typy tenisistów i myślę, że podobne trzy typy traceurs można znaleźć w Parkour:

1) Przesadni optymista, przepełniony zbytnią pewnością siebie, spowodowaną jego lepszą (od przeciwnika) grą.
2) Przesadni pesymista, ciągle analizujący co jest nie tak z nim i jego grą.
3) „Uczestnik wewnętrznej gry”, po prostu grający i czerpiący przyjemność z tego co wydaje mu się rozsądne.

1) Zbytnio optymistyczni traceurs, którzy są przekonani, że ich umiejętności są większe od umiejętności ludzi wokół nich, poddają się ogromnej presji. Przed nowym skokiem ich umysł przepełniają myśli rozważające koszta porażki, oraz to jak wypadną przed mniej doświadczonymi ludźmi. Boją się że będą oni ich oceniać, zaczną wątpić w ich umiejętności, śmiać się z nich czy obgadywać za ich plecami. Właśnie wtedy, kiedy muszą się skupić i skoncentrować przychodzi im to z ogromną trudnością z powodu problemów z własnym ego, które ich rozprasza. Innym niebezpiecznym błędem, który może popełniać taki traceur jest niedocenianie skoku, myśląc, że jego wyższość oznacza, że nie musi w pełni skupiać się na wykonywanej czynności.

2) Przesadni pesymiści w Parkour podchodzą do nowego skoku z natychmiastowymi wątpliwościami oraz zgubnym brakiem wiary w siebie. Zanim nawet staną by zmierzyć się z przeszkodą przypominają sobie ostatni raz gdy zawiedli, wykonując podobny skok. Martwią się o to ile snu zaznali ostatniej nocy oraz zastanawiają się czy to może być szansa by w końcu odwrócić i naprawić swój trening. Kiedy w końcu przystępują do skoku zaczynają wątpić w swoją umiejętność oceny dystansu z doświadczenia, mierząc odległość używając stóp, czują miękkość w nogach, ociężałość w ramionach i stają się coraz bardziej niespokojni. Przeciwnie do przesadnego optymisty, pesymista często przecenia skoki oraz niedocenia swoich możliwości.

3) „Uczestnicy wewnętrznej gry” podchodzą do każdego nowego skoku ze świeżą parą oczu. Polegają oni na swoim treningu oraz wcześniejszych doświadczeniach, które mają ich „ponieść” przez nowy skok. Absolutnie nie biorą pod uwagę swojej reputacji, ego, długoterminowych kosztów porażki czy sukcesu, mówienia znajomym o tym, że wykonali skok, nagrywania go do nowego filmu czy doznania kontuzji i kilkumiesięcznej przerwy w treningach. Nie ma plusów i minusów, przeszłości ani przyszłości – jest tu i teraz, jest wyzwanie, któremu chcą podołać. Są realistami w ocenianiu swoich umiejętności, potrafią oddać skokowi pełną uwagę, nie przeceniając czy niedoceniając go.

Jeżeli zaliczasz się do którejś z dwóch pierwszych kategorii to bardzo prawdopodobnie regularnie ulegasz frustracji albo nawet złości podczas treningu, obawiając się czegoś więcej niż tylko przeszkody. W tym artykule chciałbym pomóc zmienić rozumowanie każdemu kto utkwił w jednej z tych kategorii i chce to zmienić.

Rozwiązanie staje się proste jeżeli uświadomisz sobie, że wszystkie Twoje potencjalne problemy istnieją wyłącznie dlatego, że w tym samym czasie zachodzi konflikt. Dwa oblicza pracują naraz lecz tylko jedno ostatecznie pomoże Ci wykonać skok.

Oblicze 1, „mówca”, jest odpowiedzialne za mówienie Twojemu umysłowi i ciału co powinny myśleć i robić. To ten wewnętrzny głos, który jest używany by ustalić cele i zamierzenia, ostrzec Cię przed niebezpieczeństwem czy podejmować decyzje. To on przypomina Ci o kosztach porażki, sukcesu, kontuzji, odpuszczenia i wykonania skoku. Jednak Oblicze 1 zajmuje się również wiarą w siebie i kolejny czynnik nad którym próbuje przejąć kontrolę to to, jak się poruszamy. Zalewa Twój umysł takimi myślami jak „Upewnij się, że zegniesz kolana”, „Trzymaj lewą dłoń otwartą aż do ostatniej chwili”, „Użyj wystarczająco dużo siły by wykonać skok” czy „Jeżeli mi się nie uda będę musiał jakoś się ratować”. Może Ci powiedzieć „Jesteś do niczego, nigdy nie zostaniesz wspaniałym traceurem”, bądź „Jestem wstaniały! Mogę dzisiaj robić wszystko!”.

Oblicze 2, „wykonawca”, jest odpowiedzialne za robienie tego do czego było trenowane. Nie zwraca uwagi na zewnętrzne sprawy czy opinie innch, nie ma pojęcia o sprawach, którymi Oblicze 1 stara się rozproszyć naszą uwagę. Jest po prostu kumulacją przeszłych doświadczeń i treningów. Niestety rzadko jest dopuszczone do zmierzenia się z nowym skokiem, ponieważ jest spychane na boczny tor przez Oblicze 1.

Jednak jako dzieci polegaliśmy wyłącznie na Obliczu 2.

Kiedy uczyliśmy się chodzić Oblicze 1 nigdy nie mówiło nam „Utrzymaj równowagę, postaw jedną stopę przed drugą, poruszaj rękoma, oddychaj, wyprostuj kręgosłup”, a nasze ego nie było postawione w stan gotowości by nas ostrzec „Jeżeli się przewrócę, ludzie będą się ze mnie śmiać. Inne dzieci mogą uznać mnie za gorszego, bo nie potrafię chodzić”.
Zamiast tego ufaliśmy Obliczu 2 – po prostu oglądaliśmy jak inni chodzili, próbowaliśmy kopiować ich ruchy, prawdopodobnie wywracaliśmy się... ale głęboko wewnątrz, uczyliśmy się. Być może wywróciliśmy się w lewą stroną, więc następnym razem nieświadomie pochylimy się nieco bardziej w prawo. Prostą metodą prób i błędów analizowaliśmy rezultat bez udziału ego, ani decydowania co powinniśmy zrobić by się poprawić. Jeżeli to czytasz, prawdopodobnie jesteś już całkiem dobry w chodzeniu i to w całości dzięki Obliczu 2.

Kiedy więc przestaliśmy ufać tej niesamowitej metodzie uczenia się?

Kiedy dorastamy uczymy się lekcji wstydu, upokorzenia oraz porażki. Oblicze 1 zaczyna wypływać na powierzchnię i wpływa na każdą naszą czynność – nie tylko w sporcie ale również w innych aspektach życia. Nagle każda akcja pociąga za sobą łańcuch konsekwencji zależnych od jej wyniku. Oceniamy rezultat jako dobry albo zły, pozytywny albo negatywny.
Kiedy uczyliśmy się chodzić nie było dobrego ani złego, tylko to co wyszło i to co nie. Nie uważaliśmy przewrócenia się za złą rzecz, była to po prostu naturalna cześć nauki tego jak dłużej stać pionowo w przyszłości.

Rozwiązaniem jest znalezienie metody na poradzenie sobie z wątpliwościami Oblicza 1 i danie Obliczu 2 nieco większego pola do popisu – w końcu to ono nauczyło chodzić. Należy jednak pamiętać, że Oblicze 1 wciąż jest przydatne, ponieważ dzięki niemu ustalamy cele i stawiamy sobie nowe wyzwania a zarazem ostrzega nas ono o niebezpieczeństwach. Tak więc w idealnym układzie Oblicze 1 powinno wyznaczyć realne wyzwanie a następnie pozwolić Obliczu 2 sprostać mu, z całkowitą pewnością siebie oraz umiejętnościami jakie zdobyliśmy przedtem. Kiedy oba oblicza pracują w harmonii i wykonują swoje zadania, rezultat jest wysoce satysfakcjonujący.

To co ostatnio trenowałem oraz próbowałem wytłumaczyć ludziom z którymi trenuję to to by ufali bardziej Obliczu 2 podczas mierzenia się z nowym skokiem. By to zrobić musisz znaleźć sposób na wyciszenie umysłu, rozproszenie Oblicza 1, i pozwolenie Obliczu 2 objąć całkowitą kontrolę, tak jak miało to miejsce gdy byłeś dzieckiem. Oblicze 2 nie myśli o odległościach czy wysokościach, nie podrzuca „pomocnych” słów czy liczb. Po prostu dostosowuje się do przeszkody, opierając się na wcześniejszym treningu i doświadczeniu. Nie są potrzebne żadne konkretne wyobrażenia co do potrzebnej siły, prędkości czy techniki – Oblicze 2 po prostu otrzymuje zadanie do wykonania i robi wszystko co jest potrzebne do jego wykonania.

Większość ludzi odczuwa pewną presję bądź napięcie przed nowym skokiem. Starają się oni zmusić się do wykonania skoku. Nie jest to jednak to podejście, które doradzam. Powinniśmy myśleć o tym procesie bardziej jako uwalnianiu niż przymuszaniu. Pozwól ciału robić to co i tak wie jak wykonać. Jeżeli zrzucamy piłkę z dachu i chcemy by spadła na ziemię, po prostu ją puszczamy, wierząc, że uderzy w podłoże – nie popychamy jej zajmując umysł niepotrzebnymi kalkulacjami i teoriami.

Więc jak działa Oblicze 2?

Działa pod wpływem złożonych metod nauczania z doświadczenia. Każde powtórzenie, ćwiczenie i poprzednie ruchy nauczyły cię czegoś, czego żadna książka, słowo mówione czy film nie może cię nauczyć. Ugruntowało to drogi pomiędzy twoim mózgiem a twoimi mięśniami i dało twojemu ciału doświadczenie, a także wiedzę z którą w przyszłości będziesz mógł wykonywać podobne ruchy lepiej. Jest to daleko bardziej niezawodne od ufania Obliczu 1, ponieważ natura Oblicza 2 nie zmienia się pod wpływem twojego humoru, preferencji i opinii o samym sobie lub podczas zastanawiania się, czy masz coś do stracenia albo zyskania z tego nowego skoku. Po prostu robisz to bezinteresownie i porządnie.

Oczywiście, w trakcie wykonywania nowych skoków ważne jest aby móc polegać na sporej ilości wcześniejszego doświadczeniu i treningu. Właśnie dlatego trening jest konieczny i musi być stopniowy a postęp stały, gdyż to sprawi, że będziemy bezpieczni i zdrowi.

Pomysł na pracę dwóch oblicz można zastosować do wszystkiego w życiu, lecz innym głównym przeznaczeniem, które wiąże się z Parkour jest możliwość wykorzystania tego do nauczania innych.

Oblicze 2 uczy się poprzez przykłady i doświadczenie. Nikt nam nigdy nie mówił jak się chodzi, obserwowaliśmy dorosłych a potem ich naśladowaliśmy kiedy zrozumieliśmy, że jest to bardziej efektywny sposób przemieszczania. Wprowadzanie głównie przez przykłady jest najlepszym sposobem by uczyć Parkour. Jeśli wyłącznie słowami i instrukcjami opiszesz uczniowi jakiś sposób na pokonanie przeszkody, wtedy spanikuje on i spróbuje zapamiętać wszystko, aż w końcu pogubi się w rozumieniu najbardziej potrzebnych ruchów.

Jeśli po prostu poprosimy ucznia by zwyczajnie poobserwował nas, kiedy pokonujemy przeszkodę, będzie on bez namysłu zapamiętywał tysiące lekcji i rozwinie się lepiej. Zobaczy on twoją posturę przed skokiem, porządek ruchu twoich kończyn, sposób lądowania i miejsce, w które patrzyłeś podczas każdej fazy ruchu. Może on nie pamiętać wszystkiego, jednak jest to ciągle o wiele bardziej efektywne od zwykłego opisywania ruchów.

Jeżeli uczeń będzie chciał spróbować odtworzyć technikę to po kilku demonstracjach i obserwacjach, postara się wykonywać ruchy o podobnych cechach, do tych które zaobserwował. Kilka cech może być niepoprawnych a kilku może brakować, lecz jest to naturalne, gdyż uczeń nie może oczekiwać, iż wszystkiego nauczy się od razu.

Teraz zadaniem nauczyciela jest nauczać Obliczem 2 a nie Obliczem 1. Kiedy uczyliśmy się chodzić i upadaliśmy na jedną stronę, nie mówiono nam, by poprawić balans jednej ze stron, bo było to oczywiste kiedy znów patrzyliśmy na przykłady dorosłych dookoła nas.
Nauczyciel nie powinien być ‘mówcą’, powinien być ‘wykonawcą’.

Zamiast mówić uczniowi “nie ruszaj ręką w ten sposób, ruszaj nią w ten…” Uczeń powinien być dopingowany tak “obserwuj moją rękę i pomyśl nad tym, jak nią poruszam, a także jak ruszanie w ten sposób pomaga mi wykonać tą technikę”.
W ten sposób, nie odbiega on myślą od całej techniki. Jeśli wytkniesz mu, że tylko jego ręce muszą być poprawione, położy na to tak duży nacisk, że nie będzie rozważał całej reszty ruchu. Tymczasem jeśli po prostu do jego doświadczenia dodasz kolejną wizualną nakładkę, będzie mu o wiele łatwiej zintegrować to do jego całkowitego progresu tej techniki.

To pomaga również wyeliminować ego, ponieważ nie mówisz uczniowi, że robi coś ‘dobrze’ albo ‘źle’, po prostu radzisz mu aby skoncentrował się na określonej części ruchu i kawałek po kawałku zsynchronizował jego ruch z twoim.

Jeżeli kiedykolwiek pytałeś innego traceura, jak udało mu się coś zrobić i on odpowiadał ''Nie jestem pewien, po prostu to zrobiłem’’, nie myśl, że był on nieuprzejmy lub że ta odpowiedź jest dla ciebie bezużyteczna, ponieważ prawdopodobnie jest to prawda. On po prostu pozwolił sobie to zrobić, więc ty również możesz.

Mój bliski przyjaciel Joe miał niedawno kilka kłopotów z nowym skokiem, który był w zasięgu jego możliwości. Był na siebie zły i chciał go zostawić na inny dzień. Zapytałem go czy jest pewien, że chce odejść i powrócić innego dnia, spojrzeć i zdecydować, że znów chce wrócić kiedy indziej. Spędził trochę czasu wymierzając skok, lecz za bardzo słuchał Oblicza 1. Jego głowa była pełna myśli o tym, gdzie powinny być jego ręce, gdzie nogi, jak wiele siły powinien użyć, jak bardzo powinien się obrócić w powietrzu itd. Zdecydowałem, że jest to dobry czas do przedstawienia mu lekcji, której się nauczyłem.

W pobliżu było kilka łatwiejszych skoków, które Joe w przeszłości robił wiele razy, więc moim celem było wytknięcie mu różnic w nastawieniu do nowych przeszkód.

Stojąc przed starymi skokami, wykonanymi przez niego wiele razy, Oblicze 2 było całkowicie pod kontrolą. Nie było żadnych rozpraszających myśli a jego umysł nie był nimi zajęty, po prostu patrzył gdzie się chce znaleźć i pozwalał Obliczu 2 by go tam zabrało. Polegał na swoim treningu i pokaźnej ilości wcześniejszych powtórzeń.

Natychmiast po tym jak wrócił i stanął przed tym nowym skokiem, nastawienie znowu się zmieniło tak, jakby wielki pręt oddzielił oba oblicza. Nagle znów myślał o tym ile siły będzie potrzebował, gdzie powinny znaleźć się jego kończyny i wiele innych rozpraszających rzeczy weszło do jego głowy.

Poprosiłem go, aby poobserwował mnie kilka razy, kiedy będę wykonywał ten skok, lecz by nie zwracał szczególnej uwagi na jedną cześć ruchu, po prostu by zwyczajnie obserwował skok. Nie powiedziałem mu jak ma zrobić skok, po prostu pokazałem mu jak może go zrobić.

Teraz Joe czuł się bardziej zdecydowany na ten skok i wyraźnie widział różnice w nastawieniu, zależne od przeszkody na którą patrzył, stało się dla niego oczywiste, gdzie leży problem. Musiał tylko wyciszyć Oblicze 1 i zdołał to zrobić używając zwykłego kawałka kartki.
Ja raz po raz kładłem kartkę w miejscu lądowania na starych skokach i powiedziałem mu, żeby nie myślał o tym tylko robił wszystko czego potrzeba by dostać się do kartki. Tuż przed lądowaniem Joe’a, przesuwałem kartkę a on zawsze lądował tam, gdzie przed chwilą była. Po chwili robienia tego, gdy udało się całkowicie wyłączyć Oblicze 1, rozpraszając ją zwykłym kawałkiem kartki, przenieśliśmy się do nowego skoku i położyłem kartkę na miejscu lądowania. Joe bez namysłu zrobił nowy skok z łatwością. Jego ręce, nogi, siła, pozycja w powietrzu były wszystkie bez skazy. Kartka nie była ważna, była po prostu odwróceniem uwagi po to, by chwilowo uciszyć Oblicze 1. Można użyć wielu innych metod do wyłączenia albo rozproszenia Oblicza 1, lecz akurat to podziałało na Joe’a w tym skoku. Po wszystkim powiedział, że różnicą było to, iż nie analizował skoku i nie myślał o różnych specyficznych rzeczach, po prostu zdecydował, gdzie chce być i pozwolił aby ciało go tam zabrało.

Ważnym jest by zauważyć, że nie był on wzburzony i nie skakał wściekle, miał już za sobą wszelkie kalkulacje i zdecydował, że może to bezpiecznie wykonać, inna była tylko droga zrobienia tego.

Możesz eksperymentować z różnymi metodami rozpraszania Oblicza 1 i stopniowo nauczyć się jak potężne i niezawodne jest Oblicze 2. Instynkt i ‘czucie’ nowego skoku opiera się na doświadczeniu i gdy tylko patrzysz na nowy skok, powinieneś od razu wiedzieć czy możesz go zrobić, czy też nie… jeśli zdecydujesz, że to odpowiedni czas i że możesz go zrobić, wtedy zmień nastawienie i pozwól swemu ciału go wykonać.

Kolejnym przydatnym narzędziem w zwalczaniu zapracowanego umysłu jest przekonanie siebie, że nie jest to nowy skok i że się go wcześniej robiło. Jeśli pamiętasz ostatni straszny skok, który wykonałeś, przypomnisz sobie o ile łatwiej było go zrobić za drugim razem. Ta pewność siebie jest zwyczajnie zmianą nastawienia i jeżeli możesz przekonać siebie, że nie jest to twój pierwszy raz a tylko kolejna powtórka, nowy skok będzie o wiele łatwiejszy. Nie bądź zbyt pewny siebie, po prostu używaj tej metody by rozproszyć Oblicze 1 i by je oszukać, żeby pozwoliło ci iść dalej.

Warto wspomnieć, że doza czujności jest niezbędna przed rozpoczęciem eksperymentowania z tymi stanami umysłu – nie próbuj całkowicie wyeliminować Oblicza 1, ponieważ wykonuje ono dobrą pracę, dbając o twoje bezpieczeństwo i przypominając ci o wszelkich niebezpieczeństwach nowego skoku. Jest to głos doświadczenia, ale nie doświadczenie samo w sobie.

Kiedy decydujesz czy na dany skok przyszedł już odpowiedni czas, słuchaj Oblicza 1 a jeżeli jesteś na niego gotowy, obierz sobie jasny cel i w tak wielu detalach, jak to tylko możliwe wizualizuj gdzie chcesz się znaleźć – później bez wtrącania się, pozwól Obliczu 2 przejąć kontrolę i osiągnąć cel.

Opanowanie zdolności zmieniania nastawienia do określonych wymogów, świetnie wpłynie na twój rozwój, przyniesie ci wiele korzyści i, mimo iż jeszcze sam nie jestem w stanie zupełnie zmieniać stanów umysłu, nad czym ostatnio bardzo mocno pracuję, to już zauważyłem wielkie różnice. W momencie, w którym udało mi się w całości zaufać Obliczu 2 dla osiągnięcia nowego celu, jestem znacznie bardziej świadomy każdego ułamka sekundy, w trakcie techniki i umiem się dostosować do różnych jej wariantów tak, jakby czas trochę zwolnił… Oczywiście nie zwolnił, ale to wszystko dzięki posiadaniu czystego, skupionego i niezmąconego umysłu.

Więc kto chce pograć w Wewnętrzną Grę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.3runsanok.fora.pl Strona Główna -> PK/3run Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin